Moje pierwsze złuszczanie kwasami

 

Jakiś czas temu zaczęłam regularnie chodzić do kosmetyczki. Dbałam o twarz, robiłam różne zabiegi oczyszczające, żeby skóra była w dobrym stanie. Lubiłam gdy była napięta i jędrna. Chodziłam też co trzy tygodnie na manicure hybrydowy i lubiłam być zadbana. Warto dbać o siebie zanim jeszcze nie jest za późno na profilaktykę.

Kwasy u kosmetyczki i moje przeżycia

złuszczanie kwasami ŁódźKosmetyczka zasugerowała mi ostatnio, że złuszczanie kwasami Łódź to świetny zabieg i na pewno moja skóra po tym byłaby jak nowa. Kwasy są obecnie jednym z najczęściej wykonywanych zabiegów, ze względu na efekty, jakie można dzięki nim osiągnąć. Postanowiłam spróbować, bo skoro wiele kobiet się na to decyduje, to musi być coś fajnego. Tak więc z ciekawości poszłam na pierwsze złuszczanie. Dowiedziałam się, że aby podtrzymać efekt, trzeba co najmniej trzy razy przyjść na kwasy w odstępie co trzy tygodnie- miesiąc najwięcej. Chodzi o to, żeby skóra nie zdążyła się do końca zregenerować. Zastanawiałam się, jak to będzie przebiegało. Na początek oczyszczono twarz i przygotowano do zabiegu. Skóra została zneutralizowana specjalnym kosmetykiem, który nie pachniał zbyt ładnie.Następnie nałożono mi kwas migdałowy i nie miałam pojęcia, że będzie mnie to tak szczypać. Nie było to jakieś nieprzyjemne super, jakoś wytrzymałam. No tak, w końcu to kwasy. Wchodzą one wgłąb skóry, żeby mogły działać w głębszych warstwach naskórka, a nie tylko na zewnątrz. Mają bardzo mocne działanie.

Po kwasach zniknęła natychmiast moja zmarszczka na czole. Cała buzia była napięta i wyraźnie wygładzona. Miła w dotyku również. Nie było wcale tak źle, wytrzymałam szczypanie i dzięki temu mogłam poznać wspaniałe właściwości zabiegów z kwasami. Nie mogę się doczekać kolejnego zabiegu, bo najważniejsze to, żeby ten efekt móc utrzymać.